Newsy

  • Recenzja książki z Lotnictwa z Szachownicą Piotra Sikory - Media!
  • Wojciech Łuczak - Takiego opracowania jeszcze u nas nie było.
  • Pełna recenzja książki ze Skrzydlatej Polsce Wojciecha Łuczaka - Media!
  • TVP Szczecin, wywiad, ww6.tvp.pl/6555,942071,1.view
  • Reklama książki i konkursu na stronie www.lotniczapolska.pl
  • Konkurs dla czytelników zakończony!!!
  • Reklama książki na stronie www.301.dyon.pl
  • Książka trafiła do Katalogu Klubu Miłośników Książki Historycznej, który ukaże się w listopadzie 2009 roku.
  • Z końcem września można już było kupić książkę w EMPIK-ach.
  • Debiut książki AIR SHOW 2009 w Radomiu,29-30 sierpnia 2009.

Ochotnik Król..


Od kilku dni po Northolt zaczęła krążyć nie potwierdzona wiadomość, że szykuje się wyjazd dla jednej eskadry, a może i dywizjonu, na front afrykański do Libii do lotnictwa 8 armii generała Montgomery'ego, a może do Algierii do lotnictwa amerykańskiego. Plotka ta - bo tak tę wiadomość należało traktować - niejednemu pilotowi zawróciła w głowie. Tu, w Anglii, nic można się było zbytnio wykazać, nad Francją rzadko dochodziło do walk, a tam, na froncie afrykańskim Niemcy i Włosi przejawiali podobno ożywioną działalność. Muszę przyznać, że ja również zainteresowałem się tą sprawą wobec nie lubianej, siedzącej pracy na stanowisku dowodzenia i wizji uczestnictwa w kilkutygodniowym kursie nawigatorów naprowadzania.  
Wreszcie, 2 lutego, wszystko stało się jasne. Dowódcy dywizjonów otrzymali zawiadomienie ze sztabu polskiego oficera łącznikowego przy Fighter Command, aby podali telefonicznie nazwiska ochotników pilotów, którzy chcieliby wejść w skład polskiej eskadry myśliwskiej na wyjazd do Afryki. Wśród braci lotniczej zawrzało jak w ulu. Zapędy niektórych ostudziły jednak warunki, jakim powinien odpowiadać kandydat na wyjazd. Wymagany był co najmniej jeden rok bojowej pracy w dywizjonie i wykonanie trzydziestu lotów operacyjnych nad terenem nieprzyjaciela. Wynikało z tego jasno, że polska eskadra afrykańska ma być doborowym zespołem myśliwskim.  
Nie zastanawiając się ani chwili, zatelefonowałem do biura szefa polskiego lotnictwa myśliwskiego. Słuchawkę podniósł sam pułkownik Pawlikowski, co trochę mnie zaskoczyło, ale nie miałem już innego wyjścia, więc zdobyłem się na odwagę.  
- Melduję się, kapitan Król. Chciałem zgłosić swoją kandydaturę na wyjazd do Afryki. Bardzo proszę o wzięcie mojej prośby pod rozwagę - wypaliłem odważnie.  
- Co takiego? Powtórzcie, kapitanie - usłyszałem w odpowiedzi. Czyżby sobie pułkownik ze mnie zakpił? Może jednak rzeczywiście nic dosłyszał? Niedobrze - pomyślałem.  
- Chciałbym wyjechać do Afryki - zameldowałem jeszcze raz.  
- No, dobrze - powiedział tym razem - każę was wciągnąć na listę, to nie oznacza, że na pewno tam pojedziecie.  
W dalszej wymianie zdań, pułkownik dopytywał się, jak mi się praca ?ops" podoba? Moja odpowiedź była zdecydowanie negatywna, więc pułkownik podobno uśmiechnął się i nakazał dyżurnemu oficerowi operacyjnemu, kpt. Kumiedze, aby mnie wpisał na listę do afrykańskiej eskadry.  
  
W. Król, Walczyłem..., s. 125.